
4 seria Lost… wreszcie… Czekałam na nią 8 długich miesięcy. I znów co tydzień można patrzeć na Josha Hollowaya, najlepszą rzecz jaka trafiła się kobietom w tym stuleciu… Znaczy, ekhm, cenię ten serial przede wszystkim za jego pasjonującą i totalnie zakręconą fabułę. Na dowód mogę przedstawić listę pytań z dwóch lostowych konkursów, jakie prowadziłam, w żadnym nie było pytania “Jaki kolor oczu ma Holloway?” ani “W której scenie Sawyer był najbardziej pociągający?”
A poza tym co wieczór oglądam sobie po jednym odcinku pierwszy sezon Ally McBeal. Smutek mnie ogarnia, bo jestem już prawie w połowie, a dwójki nie mam…
maniaczka
Przez: kamil w 2008-03-01
o 04:06