Napisane przez: perpetka | 2008-02-11

Buu

Nie będzie przeprowadzki biura prawie na moje osiedle :( A miało być tak pięknie…

Po sobotniej imprezie (którą jeszcze czuć papierochami w moich ciuchach, ble) boli mnie ręka naciągnięta chyba podczas grania w rzutki (ale warto było, 4 razy wygrałam – raz ex equo ze Słoneczkiem – raz byłam druga i raz trzecia). W niedzielę starałam się więc oszczędzać prawą rękę na siatkówce, co zaskutkowało lekkim wybiciem nadgarstka lewej. No więc w pracy starałam się nic nie robić dziś rękami, zatem zdarłam gardło, wprowadzając nowego w tajniki naszego działu.

A wstawanie dziś to była totalna masakra. Nic nie wpływa tak źle na relacje pracownik – pracodawca, jak te wszystkie gorące emocje, które wzbudza myśl o pracy, gdy w poniedziałek dzwoni budzik. Aż dziw, że nie piszą o tym w tych wszystkich podręcznikach zarządzania, które czyta Słoneczko.

Tak, paplaniem staram się pokryć to, o czym boję się myśleć – o Babci i Dziadku. Do Babci dopiero dziś, tydzień po operacji, odważyłam się zadzwonić. Rak mnie przeraża, chcę uciec, zatkać uszy i udawać, że mnie to wszystko nie dotyczy. Chyba oblewam egzamin na dobrą wnuczkę…


Odpowiedzi

  1. nie oblewasz, jeszcze bedziesz wyprowadzala jej psa ;-) zrehabilitujesz sie podczas jej rehabilitacji


Zostaw odpowiedź

Twoja odpowiedź:

Kategorie