Napisane przez: perpetka | 2008-03-17

I hate Mondays…

Eeeech, ja ja nie cierpię poniedziałków…

Na dobry początek dnia stwierdziłam, że jednak zepsułam sobie wczoraj nadgarstek na siatkówce i muszę się pilnować, żeby prawą ręką nie kręcić, nie machać, nie próbować nią nic odkręcać… Do tego Słoneczkowe łóżko znów umęczyło mi plecy, a po południu przyplątał się ból brzucha, który ubiłam dopiero Ibupromem od Anety, bo NoSpa, mimo że Forte, nijak nie pomogła. Wspominałam już, że siniak na plecach dalej boli?

W pracy okazało się, że coś się posypało na serwerze i aplikacja działająca od ponad dwóch miesięcy zwariowała i co jakiś czas wysyła ludziom po 150 maili (dokładnie 154). Jak zwykle przez weekend zwaliło się mnóstwo spraw, z których najpilniejszą trzeba załatwić ASAP, a najmniej pilną ASAP. Do tego jeden członek teamu się spóźnił, a drugi nie przyszedł wcale. Siedziałam w biurze bite 10 godzin, i to nie tak jak w ostatnich tygodniach, że z tego trzy to była przerwa. A roboty wcale nie ubyło

Obiadu już się nam nie chciało robić, więc znów jedliśmy jakieś mrożonki. A wieczorkiem przyszło nam do głowy zapoznać się z orędziem naszej ukochanej głowy państwa, które głęboko nas zdegustowało. Żeby na pobieżnym zdegustowaniu nie poprzestać i nie dać się mediom zmanipulować, postanowiliśmy wgryźć się w temat i spróbować zrozumieć, o co chodzi w całym tym Traktacie, KPP, poprawkach PiSu i protokole brytyjskim. Ciężki jest żywot odpowiedzialnego obywatela w demokracji… Po zapoznaniu z tematem poczucie zdegustowania oraz zamętu nam się pogłębiło. Chyba powrócę do chytrego planu, żeby co rano kupować Nasz Dziennik, Wyborczą i Trybunę, a potem wyciągać średnią z tego, co przeczytam. A poza tym wyobraźcie sobie minę kioskarki, którą poprosiłabym o te trzy gazety w jednym zdaniu

Looking forward for tomorrow’s lunch break – siostra ma mi podrzucić moją kochaną siostrzenicę na godzinkę


Odpowiedzi

  1. nastepny poniedzialek juz bedzie inny :-)


Zostaw odpowiedź

Twoja odpowiedź:

Kategorie