Napisane przez: perpetka | 2008-04-08

Obiadki ostatnie

Ku pamięci sobie zanotuję, bo dobre żarcie mi dziś i wczoraj wyszło…

Wczoraj było klasyczne “czyszczenie lodówki”. Parę plasterków salami podsmażone na oleju, w to wrzucona jakaś resztka mrożonki “Warzywa na patelnię” Hortexu i “Leczo” też Hortexu, parę ząbków poplasterkowanego marynowanego czosnku, ostatni ogórek konserwowy, łyżeczka ketchupu, łyżeczka musztardy, pół kubka śmietany, ugotowany makaron, dwa plasterki goudy Hochland. Wszystko to wymiąchane na patelni i przegrzane, na talerzu posypane mocno koperkiem. Zastanawiałam się, czy będzie w ogóle jadalne, a wyszło bardzo dobre.

Dzisiaj Słoneczko było po dentyście i nie mogło za bardzo gryźć, więc była zupa krem z brokułów. Żałuję, że nie zrobiłam zdjęcia, bo wyglądała ślicznie. Ugotowałam paczkę mrożonych brokułów, zalałam bulionem (pół litra z kostki) i wrzuciłam trochę ryżu, bo leżało jakaś smętne ugotowane pół torebki. To wszystko blenderem przerobiłam na gładką masę a’la zupki dla Marzenki. Do tego gouda pokrojona w cienkie paseczki – rozpływała się na kremie przecudnie, następnym razem poukładam ją we wzorki Dla mogących gryźć dorzuciłam też trochę salami i marynowanego czosnku (ostatnio marynowany czosnek dorzucam do wszystkiego), niestety nie miałam grzanek. Może to i dobrze, bo wbrew pozorom okazało się diabelnie sycące. Mniam

Wersja dla K.: bez salami Bulion zastąpić wodą z łyżką oliwy i przyprawami.


Odpowiedzi

  1. strona dodana do ulubionych pod haslem: kulinaria ;-)

  2. wow nawet w takich momentach pametasz o K.heheeh

  3. B, nie chcesz wiedzieć, w jakich jeszcze ;) )
    :P

  4. hmm, wreszcie robi sie pikantnie! ;-p A ja dzis zywilam sie serami i owocami, jesli kogos to interesuje… Po kilku dniach spedzonych na podwojnych frytkach, koli, pitach i innych tym podobnych swinstwach wczoraj w nocy moj zoladek zaprotestowal budzac mnie paralizujacym bolem, wiec teraz zdrowa dietka… A tak naprawde to bylam w mieszkaniach i zwyczajnie nie mialam co jesc, tylko dojadalam to co wczesniej zakupily Sylwia z Renata… Cale szczescie, ze nie mogly tego wziac do samolotu, bo umarlabym z glodu… ;-)

  5. A teraz wlasnie gotujac (a raczej probujac sobie cos odgrzac, spojrzmy prawdzie w oczy), pomylilam sie i wlaczylam nie ta plytke, przez co spalilam pusty garnek i przysmazylam folie… Taka ci ze mnie kuchara!


Zostaw odpowiedź

Twoja odpowiedź:

Kategorie