
Na zdjęciu: nowe standardy obsługi interesantów, którzy przychodzą do nas do pokoju i czegoś chcą. Tomek przyniósł do pracy swoją replikę
Godne zauważenia jest, że nikt z sąsiednich pokojów nie zainteresował się dżwiękiem serii z karabinu maszynowego zza ściany. Mogliby nas wystrzelać jak kaczki (
) i nikt by nie interweniował, chlip… Natomiast jak ktoś już zarejestrował obecność broni, robił się bardzo miły
Np. Itka pisała dziś do mnie maile zaczynające się “Nie strzelaj, proszę…”
Widocznie nasza dobrze broniona barykada z krzeseł robiła wrażenie.

Potem niestety nie było tak miło, bo ledwo się za chłopakami drzwi zamknęły, to serwer padł
Siedziałam prawie do 20 robiąc obejścia i hotfixy, było to męczące, frustrujące i w ogóle niedobre. Kibicował mi admin, który nabrał nawyku przychodzenia do mnie późnymi popołudniami na dyskusje o systemach, serwerach i użyszkodnikach.
Potem pędem na imprezę urodzinową Marka w CK Oberża. Zgodnie z pomysłem Słoneczka, jubilat - znany wielbiciel pierogów - dostał zamiast tortu talerz 26 pierogów z wbitymi świeczkami. Nie dał rady całemu
Obsługa w Oberży była średnia, jedzenie było średnie, rozmawiało się średnio… ogólnie jakoś nie bawiłam się zbyt dobrze, ale może to dlatego, że byłam zmęczona. Zmyliśmy się z Asią i Cezarym wcześnie, bo szliśmy jeszcze do nich. Słoneczko się nie zdecydowało, więc nie było czwartego do brydża, zatem zagraliśmy sobie w Glika. Całkiem niegłupia gra.
Tekstem dnia ujął mnie dziś Habre: “Wiesz jak to jest, jedni mają na brzuchu kaloryfer, inni bojler…” ![]()