ja: mieliśmy dziś w pokoju buga
Słoneczko: karalucha?
ja: był taki wielki jak szerszeń, kudłaty, bzyczący i latał koło mnie
ja: ja się boję takich paskudztw, więc uciekłam aż pod drzwi
Słoneczko: ale nie pogryzł?
ja: nie, tomek się nim zajął
ja: znaczy jak to z bugami - releasnął go
ja: za okno
ja: no i jak Tomek go już zdebugowal, to Pawel to podsumowal “God save the queen”
ja: i oboje z Tomkiem powiedzielismy “no juz bez przesaaaady”