Posted by: perpetka | 2008-05-11

A tribute to Take That

Nie mogę się opanować, znów będzie o nich, bo szczenięca miłość wypełzła z głębi duszy i nie chce się schować :)

Odkryłam, że na YouTube można obejrzeć prawie pełną ich dyskografię, w tym różne B-sides i bonus tracks, o których istnieniu nawet nie wiedziałam. A te 13 lat temu to żeby poznać cudo jakim jest “How Can It Be”, koleżanka przysyłała mi kasetę magnetofonową pocztą ze Śląska. A druga spisane skądś różowym długopisem na kartce w kratkę słowa piosenek z pierwszego albumu, który nie miał wkładki z tekstami. A dziś tylko klik-klik i już ma się wszystko. Znacznie wygodniejsze, ale o ileż mniej uroku :)

W TT zakochałam się w ‘94 i ku memu przerażeniu dziś kochają ich dziewczynki w tym roku urodzone… To była miłość od pierwszego wejrzenia na specjalny poświęcony im dodatek do Bravo :D Polowałam na ich clipy w MTV (miałam szósty zmysł, który informował mnie, kiedy należy włączyć TV, żeby na nich trafić… dziś myślę, że może oni po prostu wtedy tak często byli w MTV?), na tekstach ich piosenek uczyłam się angielskiego, miałam specjalną opasłą teczkę na wycinki z gazet o nich, a na ostatniej stronie każdego zeszytu miałam wklejone ich zdjęcia, wpisany fragment któregoś utworu i miejsce na rysowanie serduszek. Szczególnie zasłużony był zeszyt do historii, którego okładka poświęcona była historii TT i zawierała informacje o wszelkich nagrodach, które zespół otrzymał, daty wydań singli, urodzin członków zespołu itp., itd… Gdzieś ja jeszcze mam :)

Odejście Robbiego Williamsa z grupy zepsuło mi wakacje, które wtedy przepłakałam, a potem ogłoszenie zakończenia kariery zespołu w lutym ‘96 zawaliło mi mój 14-letni świat… Ale jakoś to przeżyłam - wg mojego pamiętnika już w sierpniu ‘97 pojawiły się w moim życiorysie dni, podczas których nie przesłuchałam ani jednej piosenki ani TT, ani żadnego z solowych projektów chłopaków. Tak, przez trzy lata prowadziłam ewidencję, ile piosenek przesłuchałam danego dnia. Miałam nawet przeliczniki, za ile piosenek liczy się np. obejrzenie wywiadu na wideo. Możecie się śmiać :P

Powyżej teledysk debiutanckiego singla Take That. Każdy z chłopaków był wtedy młodszy niż ja teraz… Muzycznie “Do What You Like” jest na poziomie tanecznego umca-umca, ale to wideo… Ostrzeżenie: jeśli ktoś nie lubi roznegliżowanych młodych chłopaków, broń Boże nie oglądać! Jak ktoś lubi, to mam jeszcze parę linków ;)

Oczywiście jak każda fanka TT miałam swojego faworyta i był nim, jak u 75% fanek TT, Mark Owen - słodki, delikatny, z grzywką opadającą na oczy i imagem zagubionego chłopczyka. Dziś patrzę na seksownego, męskiego Jasona i zastanawiam się, gdzie ja wtedy miałam oczy… :D

Odpowiedzi

no wlasnie, nigdy nie rozumialem czemu dziewczyny lubily takich Markow Owenow ;-) w Backstreet Boys takim Markiem byl Nick Carter, a w N’Sync Justin Timberlake i musze przyznac, ze tylko z tego ostatniego cos wyroslo :-P

Chyba w wieku tych 13 lat dziewczyny jeszcze nie całkiem wiedzą, czego należy szukać w facecie i szukają w nim namiastki swojego pluszowego misia… ;)

Hm, chociaż w sumie nigdy nie miałam ukochanego pluszowego misia… :>

wow.. jestem w szoku.. to wcielenie Take That ktorego nie znalam…
1. Dlaczego sa ubrani jak milosnicy sado-maso w gejowskim klubie?
2. Dlaczego taplaja sie jak panienki w galaretce i wcieraja ja w siebie wzajemnie?
3. I skoro tak, to czemu maja niewydepilowane posladki?!
Buahaha…
a tak w ogole, to ktory to Owen a ktory jason?…

Leave a response

Your response:

Kategorie