Z wieczora obejrzeliśmy sobie “Lions for Lambs” (tytuł polski “Ukryta strategia” plasuje się w tych okolicach co “Dirty Dancing” -> “Wirujący seks”). Jak to jeden mój kolega napisał “są trzy powodu, żeby obejrzeć ten film – nazywają się Redford, Cruise i Streep”. W takiej obsadzie pewnie nawet największy gniot dałoby się oglądać… nie, wróć, oglądałam już gniota w gwiazdorskiej obsadzie (“Marsjanie atakują”) – whatever, gniotem ta pozycja na pewno nie jest.
Film składa się głównie z dialogów i jego akcja rozgrywa się mniej więcej w ciągu godziny. W Afganistanie amerykańscy żołnierze wykonują operację opanowania ważnego strategicznie wzgórza, a w tym czasie w USA wykładowca akademicki (Robert Redford) rozmawia ze swoim studentem (m.in. o jego starszych kolegach, którzy właśnie w tejże afgańskiej misji biorą udział), a reporterka (Meryl Streep) przeprowadza wywiad z senatorem (Tom Cruise), współautorem strategii, której realizację równolegle obserwujemy. Każde z nich reprezentuje inne poglądy na amerykańskie zaangażowanie zbrojne na Bliskim Wschodzie, każde przedstawia przekonujące argumenty i nie da się powiedzieć, że film wyraźnie faworyzuje któryś pogląd. Zmusza do refleksji. Chyba również w Polsce.
Absolutnie nie jest to film lekki, łatwy i przyjemny, nie ma w nim akcji, nie ma akcentów humorystycznych, jest trochę patosu i moralizowania… To zapewne wyjaśnia, czemu krytycy go zjechali.
ok, to bede na niego polowac. Dzieki za recenzje.
Przez: kamil w 2008-05-14
o 20:53
kto wyrezyserowal? Nie chce mi sie guglnac…
Przez: Niszka w 2008-05-20
o 16:37