Ostatnio była w Empiku promocja – “Kup 3, zapłać za 2″. Nie mogłam się powstrzymać
Jedną z nabytych pozycji był “Popiół i kurz” Grzędowicza, na którego nabrałam chrapkę (hmmm… “nabrałam chrapkę” czy “nabrałam chrapki”?) , czytając fragment w antologii nominacji do Zajdla 2006 (zresztą tegoż Zajdla wygrał).
Książka zaczyna się opowiadaniem “Obol dla Lilith”, a dalej jest już tylko lepiej, czyli następuje powieść właściwa, osadzona w tym samym świecie – świecie Pomiędzy. Grzędowicz genialnie żongluje motywami, podlewa to świetnym językiem, w tym ciętą ironią, pierwszoosobowa narracja pomaga identyfikować się z bohaterem, w rezultacie powstaje bardzo dobre czytadło. Nie będę tu opowiadać, że jest to wielka literatura, ale na pewno jest w niej coś więcej niż tylko hack’n’slash, choć trup ściele się gęsto.
A zaczyna się tak:
Jeżeli w wieku trzydziestu lat ockniesz się nagle na dworcu, siedząc na ruinie całego dotychczasowego życia, bez grosza przy duszy, pokryty nie swoją krwią, to pewnie ostatnie , czego byś chciał, to spotkać wujka–świra.
Zakałę rodziny.
Ja równiez nie miałem najmniejszej ochoty spotykać swojego nieszczęsnego siostrzeńca.
Jeśli po tej próbce się komuś spodobało, to leży na półce i czeka na następnego czytelnika.
nie przemawia do mnie fantastyka
nie zawsze
Przez: kamil w 2008-05-24
o 09:59
A mnie spodobala sie ta odwrocona perspektywa, poprosze!
Przez: Niszka w 2008-05-24
o 15:29