Napisane przez: perpetka | 2008-05-22

Jarosław Grzędowicz – Popiół i kurz

Ostatnio była w Empiku promocja – “Kup 3, zapłać za 2″. Nie mogłam się powstrzymać :) Jedną z nabytych pozycji był “Popiół i kurz” Grzędowicza, na którego nabrałam chrapkę (hmmm… “nabrałam chrapkę” czy “nabrałam chrapki”?) , czytając fragment w antologii nominacji do Zajdla 2006 (zresztą tegoż Zajdla wygrał).

Książka zaczyna się opowiadaniem “Obol dla Lilith”, a dalej jest już tylko lepiej, czyli następuje powieść właściwa, osadzona w tym samym świecie – świecie Pomiędzy. Grzędowicz genialnie żongluje motywami, podlewa to świetnym językiem, w tym ciętą ironią, pierwszoosobowa narracja pomaga identyfikować się z bohaterem, w rezultacie powstaje bardzo dobre czytadło. Nie będę tu opowiadać, że jest to wielka literatura, ale na pewno jest w niej coś więcej niż tylko hack’n’slash, choć trup ściele się gęsto.

A zaczyna się tak:

Jeżeli w wieku trzydziestu lat ockniesz się nagle na dworcu, siedząc na ruinie całego dotychczasowego życia, bez grosza przy duszy, pokryty nie swoją krwią, to pewnie ostatnie , czego byś chciał, to spotkać wujka–świra.

Zakałę rodziny.

Ja równiez nie miałem najmniejszej ochoty spotykać swojego nieszczęsnego siostrzeńca.

Jeśli po tej próbce się komuś spodobało, to leży na półce i czeka na następnego czytelnika.


Odpowiedzi

  1. nie przemawia do mnie fantastyka :-( nie zawsze ;-)

  2. A mnie spodobala sie ta odwrocona perspektywa, poprosze!


Zostaw odpowiedź

Twoja odpowiedź:

Kategorie