Napisane przez: perpetka | 2008-05-27

Dzień Matki

Dzień Matki zaczął się dzwonieniem tego potwora budzika. Eeeech… Spanie u Słoneczka utraciło swe walory od kiedy Słoneczko chodzi do przekoja* na dziewiątą i później, przez co ja ląduję w robocie równie późno jak przy jechaniu z domu. A kiedyś w poniedziałki potrafiłam być w biurze przed ósmą… Na szczęście Słoneczko zmienia fabrykę :) Acha, przy okazji znalazłam mój zagubiony stanik – przez cały tydzień, odkąd przebierałam się po weselu, wisiał sobie w łazience Słoneczka i nikt go nie zauważył (i tej wersji będę się trzymać).

Miałam silne postanowienie, że wyjdę dziś z pracy wcześniej, żeby zdążyć jeszcze poszukać prezentu dla Mamy. Akurat trafiło się Jej wybitnie skonkretyzowane życzenie: przezroczyste pudełka do butów, jakie widziała w jakimś magazynie czy w telewizji. Owszem, buty poustawiane w szafie w takich pudełkach wyglądają bardzo fajnie, ale skąd się takie cholerstwo bierze? (no oprócz tego, że z Allegro, ale Allegro last minute nie bardzo działa)

Ambitny plan wyjścia wcześniej zakończył się wyjściem o 17.30. Nie, to nie jest “wcześniej”. Dzień był równie poniedziałkowy jak każden inny poniedziałek, wszystko się psuło, wszyscy coś chcieli, wszystkim coś nie pasowało, aaaaaa! Co prawda było kilka pozytywnych akcentów: kupiłam sobie zapas żarcia na cały tydzień (obstawiam, że zjem do środy) i tym razem camembert nie był spleśniały w kolorze niebieskim i cuchnącym oraz wygrałam z chłopakami zakład – obstawialiśmy, o której Tomuś zaszczyci nas swą obecnością w biurze i pomyliłam się tylko o dwie minuty (wbrew twierdzeniom zawistników nie dostałam od niego uprzednio smsa ani maila z tą informacją).

Zakup pudełek nie powiódł się był, a że pora zrobiła się późna, to nie dostałam już ani nowalijkowych truskawek (chciałam zrobić z bitą śmietaną i lodami, bo o tej porze truskawki są jeszcze trochę za mało truskawkowe żeby jeść je solo), ani w kwiaciarni nie miałam wyboru. The world is against me – again.

*) powiedzonko “ja nie ce do przekoja”, oznaczające niechęć do udania się do fabryki, pochodzi od mojego szwagra, który zasłyszał je w metrze, wykrzykiwane przez niechętną edukacji przedszkolnej pięciolatkę.


Odpowiedzi

  1. A to faktycznie specyficzne zyczenie…

  2. Allegro last minute nie bardzo dziala. Ja nie ce do przekoja. Stanik na drzwiach. Nadal trzymam sie swojej teorii, ze masz ciekawe zycie :-)


Zostaw odpowiedź

Twoja odpowiedź:

Kategorie