W pracy bez zmian. Firma nadal zaskakuje mnie swoją umiejętnością generowania problemów pojawiających się zupełnie znienacka i atakujących z siłą wodospadu. Z bAdminem urządziliśmy sobie Kącik Pochlipywań, gdzie przeprowadzamy nieustającą licytację, które z nas bardziej się w danym dniu wkurzyło. Aktualnie Kącik mieści się w naszym kącie pokoju, bo na domiar złego Tomuś się rozchorował, więc jego krzesło jest wolne. Tamże tłumimy nasze smutki znaną ze wszystkich amerykańskich seriali niezawodną metodą – jemy lody. Tytułowych pochlipywań jeszcze nie uskutecznialiśmy, bo jesteśmy twardzi jak Roman Bratny.
Nie no, marudzę, nie jest jeszcze aż tak źle, acz przydałby się nam jakiś spektakularny sukces. Na pocieszenie pod koniec dnia w pracy dostałam słodziutkiego SMSa, dzięki któremu jeszcze teraz się uśmiecham.
I jeszcze cały dzień chodziła mi po głowie piosenka. Chodziła tak strasznie, że aż się miałam ochotę podrapać w mózg, bo prawie swędział od tej piosenki. A była to “Makin’ Out” Marka Owena. Nie miałam jej ze sobą w pracy, więc – uwaga, tu nastąpi przyznanie się do winy – jak zrobiło się już popołudniowo i obciążenie łącza zmalało, to wbrew przykazaniom weszłam na TyRurkę i sobie odpaliłam. Ulga była porównywalna z wizytą w toalecie po nasiadówce w pubie
Teledysk mi się nie podoba, a piosenka też nie jest z moich najukochańszych, a jednak nie mogłam się od niej uwolnić. Uznałam to za znak i zamówiłam album w Empik.com (w końcu aż 4 z 10 piosenek nie znalazłam na YouTube).
Po pracy planowałam iść do Arkadii, ale wychodziłam akurat razem z Ewą, więc trochę mnie zniosło na południe i wylądowałam koło Galerii Centrum. Weszłam do Esprita i ku własnemu zdumieniu wyszłam z dwie nowymi parami butów. To zupełnie do mnie niepodobne. Buty wyglądają tak:

Wieczorem przygotowywałam sobie bazę telefonów do zadzwonienia jutro. Skład na wyjazd nad morze się wyklarował, urlopy wzięte, teraz “tylko” znaleźć kwaterę… A ja się zmęczyłam samym zbieraniem kontaktów. Przyjmę namiar na sprawdzoną, niedrogą miejscówkę we Władysławowie lub okolicy.
jestem z Ciebie dumny. Pieknie wybralas sobie buciki. I w Espricie na dodatek? No klasa Pani Manager
Przez: koglyn w 2008-06-18
o 22:17