WczoraJ w pracy “jak się zachmurzyło, słonko się zakryło”, wyglądam za okno i pytam:
- Kto ukradł słoneczko?
- Niemcy – odpowiada z grobową powagą Paweł.
* * *
Oskar robił nam zdjęcia na balkonie, nie wiem po co, ale mnie też przyciągnęli. Po powrocie do pokoju prorokuję:
- A teraz usiądzie, powycina nasze twarze w Photoshopie i powkleja ja na zdjęcia jakichś gołych bab…
- Nie mówi się “gołe baby”, tylko “nagie kobiety” – poprawia mnie z oburzeniem Paweł – Wyrażaj się! W końcu ja to będę oglądać…
* * *
Dorabiałam w naszej aplikacji nową opcję. Ponieważ miała oznaczać sytuację problematyczną, zwaną przez nasz staff “shitem”, postanowiłam oznaczyć ją w interfejsie kolorem brązowym. Ogłoszenie o nowej opcji na forum firmowym brzmiało:
“…and inspired by the way you talk about such cases, I made it in the color of… chocolate
“
* * *
Byliśmy dziś w ZOO z Mazienką. Kupiłam sobie śliczną maskotkę szopa pracza. Mazienka od razu się w nim zakochała i tak słodko go tuliła i głaskała. Potem na placu zabaw stawialiśmy szopa na dole zjeżdżalni, a Malutka zjeżdżała do niego z wyciągniętymi rączkami i szerokim uśmiechem.
- To jest ten szopping, o którym ostatnio mówiłaś? – zapytał szwagierek.
* * *
A potem byliśmy u Taty na obiadku, kiedy się zbieraliśmy, chciałam pożyczyć coś do poczytania.
- To może weźmiesz obie? – proponuje Tata.
- Ale co masz na myśli, mówiąc “obie”? – pytam, bo dwie książki leżą na stole, a ja miałam ochotę na jedną z półki, a książek w pokoju jest w ogóle na kilogramy.
- No, że weźmiesz jedną i tą drugą też.
blame Canada
Przez: kamil w 2008-06-25
o 21:28