Napisane przez: perpetka | 2008-07-01

Blog czytelniczy

W pracy jest jakoś tak, że albo nikt nic nie chce, albo wszyscy chcą naraz. Dziś wszyscy chcieli naraz. Zmęczenie zabijam lekturami.

Harry Potter and the Half Blood Prince

J.K. Rowling genialna jest i basta. Świat, który stworzyła, nawet nie wciąga, on wręcz zasysa. Ostatnie trzy rozdziały przepłakałam rozpaczliwie, ciesząc się w zakamarku mózgu, że nie czytałam ich np. w tramwaju, tylko w zaciszu i samotności swojej sypialni.

Stephen Clarke – Merde! Rok w Paryżu

Takie tam… Dość zabawne, lekkie, co do celności fragmentów prześmiewczych – nie mam pojęcia, nie znam Francuzów. Ale ogólnie prześlizguje się przez mózg, nie osadzając się na nim zbytnio.

John Grisham – Apelacja

Grisham był kiedyś moim idolem, ale te czasy chyba minęły. No dobra książka… Ładnie zarysowane postacie i ich sprzeczne motywacje. Świetnie przedstawione mechanizmy i konsekwencje powszechnych wyborów na stanowisko sędziów Sądu Najwyższego. Ale jakoś… jak na Grishama to mało. I objętościowo mało, i zakończenie nie powala.

A na tylnej okładce ktoś pisze o czarnym humorze i zjadliwej grotesce. Chyba czytał inną książkę.


Odpowiedzi

  1. co do Pani Rowling, to ogladalem adaptacje jej ksiazek w telewizji i zrobilem to tylko dla Grazynki. Druga pozycja ze spisu mnie ubawila, a trzeciej raczej nie rpzeczytalbym z wlasnej woli ;-)


Zostaw odpowiedź

Twoja odpowiedź:

Kategorie