Super książkę przeczytałam. Co prawda momentów nie było, no ale nie można mieć wszystkiego
“Następny” to kolejna po “Roju” i “Państwie strachu” osadzona we współczesnych realiach sensacyjna fabuła ukazująca problemy współczesnego świata i nowych technologii. Tym razem dostało się genetyce, bioinżynierii i dotyczącym ich uregulowaniom prawnym.
Powieść jest świetnie skonstruowana, na początku sprawia wrażenie chaotycznej mozaiki, fragmenty narracyjne przeplatane są fragmentami artykułów prasowych (podejrzewam, że nawet niektóre mogą być autentyczne i “wpasowane” w fabułę), raportów, dokumentów… Następnie sceny układają się w wątki, wątki splatają się ze sobą i wszystko zmierza do – uwaga, spojler! – pełnego akcji, amerykańskiego, dramatycznego, ale jednak happy endu. Swoją drogą, końcówka sprawia wrażenie, jakby była dopisana na specjalne życzenie wydawcy, bo jest słabsza od reszty.
Nie wykluczam, że biolog (genetyk, bioinżynier – niepotrzebne skreślić) krzywiłby się nad tą książką z równym obrzydzeniem jak ja nad książkami i filmami o hakerach, a kolega medyk nad serialami o lekarzach. Szczęśliwie jestem w tych kwestiach laikiem, a to, co zaprezentował autor, nie kłóciło się z moją skromną wiedzą. Niestety nie zapoznałam się z bibliografią, bo link na stronie wydawnictwa “http://wydawnictwoamber.pl/inne/bibliografia_nastepny.doc” prowadzi do “404 not found”, ale znając Crichtona, to mniej więcej wie, o czym pisze. Bibliografia do “Państwa strachu” była dłuższa niż do mojej magisterki będzie kiedykolwiek
Dwa najważniejsze problemy poruszone przez autora to kwestie prawne dotyczące badań biologicznych i problemy etyczne pojawiające się przy tego typu eksperymentach. Udało mu się absolutnie przekonać mnie, że patentowanie genów lub ich zastosowań to idiotyzm (zresztą nigdy nie miałam wysokiego mniemania o urzędach patentowych, w Australii ktoś opatentował koło…). Pytania etyczne są znacznie trudniejsze, w książce akurat zostały dobrane tak, żeby odpowiedź była wręcz oczywista, ale w praktyce naukowcy już natrafili na znacznie mniej jednoznaczne sytuacje… Czy istota transgeniczna z dodatkiem ludzkich genów powinna mieć takie same prawa jak człowiek? A ile procent genów do tego potrzeba? Czy w ogóle można tworzyć genetycznie modyfikowane zwierzęta? Testy nowych terapii na śmiertelnie chorych? I tak dalej, i tak dalej…
Zawsze, kiedy pojawia się temat niemoralnych naukowców, przeprowadzających podejrzane eksperymenta, przypomina mi się jeden z moich ulubionych wierszy Herberta, “Damastes (z przydomkiem Prokrustes) mówi”.
A jakie jest moje zdanie w tych kwestiach? He, żeby to było takie łatwe, że byle prosty informatyk może mieć na ten temat wyrobione zdanie, to to by nie był poważny problem etyczny! Proponuję przeczytać książkę i samemu się ustosunkować. Abstrahując od powagi tematów – lektura naprawdę niezła i wciągająca.
PS. Skończyły mi się książki do czytania! Reanimuję się jakimś romasidłem po angielsku i jakimiś ekonomicznymi pozycjami z biblioteczki Łukasza, ale to mnie na długo nie zaspokoi… Ratunku!
Tego akurat nie czytałem, biologiem też nie jestem, ale ś.p. Crichton przykładał się do swoich książek i konsultował się z autorytetami, żeby nie sadzić baboli, które wychwyci znający temat czytelnik. W odróżnieniu np. od ś.p. Sheldona, którego skądinąd również bardzo lubię czytać, ale jest straszliwie spojlowalny.
Przez: pietshaq w 2009-08-12
o 15:23