Napisane przez: perpetka | 2008-07-18

Raport czytelniczy

Will Adams – Szyfr Aleksandra

Kolejna kalka Browna i “Kodu da Vinci” (co zresztą nietrudno poznać po tytule). Szczęśliwie nie mam dużego pojęcia o historii Egiptu i Aleksandra Macedońskiego, więc nie wiem, na ile nieścisłości autor sobie pozwolił. Czyta się szybko i równie szybko wylatuje z pamięci. Archeologia, piękne kobiety, pościgi, mafia, strzelaniny, zagadki przeszłości… no wiecie, Indiana Jones i te sprawy. Można przeczytać, ale jak się nie przeczyta, to nie jest to wielka strata.

Barbara Cartland – The heart of the Clan

Na tylnej okładce dzieła straszy zdjęcie autorki: starszawa, acz dobrze zakonserwowana (wyliftingowana? wyphotoshopowana?) baba w cukierkowo różowym kostiumiku i kapeluszu, obwieszona błyszczącą biżuterią, z puchatym pekińczykiem na rękach. Brrr… Odstraszyło mnie to na tyle, że nie przeczytałam zamieszczonego tamże streszczenia – i bardzo dobrze, bo okazało się, że streszcza książkę do 150 strony, a ona ma tylko 180 stroniczek.

Przeczytałam toto do końca tylko dlatego, że było po angielsku. Mam na koncie ze 200 harlequinów (było to w czasach młodości, teraz żałuję ;) ), ale żaden nie był aż tak głupi :P Akcja dzieje się w XIX w. w Szkocji, główna bohaterka w mowie posługuje się głównie wielokropkami, a jej umiłowany wkrada się do jej sypialni oknem, aby nie uchybić jej czci. No więc nawet przyzwoitej sceny erotycznej nie było (i dlatego wolę harlequiny). Czemu ja w ogóle moje cenne paragrafy bloga takiej szmirze poświęcam? :)

No. To wracam do fantastyki, gdzie moje miejsce :)


Odpowiedzi

  1. Ty naprawde duzo czytasz :-)

  2. no za 200 harlequinow medal bym dała! ;p


Zostaw odpowiedź

Twoja odpowiedź:

Kategorie