Dawniej kobiety wysiadywały w domu, czekając z niepokojem i nadzieją na mężczyzn wracających z wojny. Dziś kobiety z niepokojem zastanawiają się, czy ich mężczyźni wrócą w jednym, trzeźwym kawałku z trzydniowego wieczoru kawalerskiego i – co najważniejsze – czy będą w stanie grać w niedzielę wieczorem w siatkówkę. Zamiast jednak siedzieć w domu, pakujemy się z Asią w pociąg i jedziemy do Lublina na planszówkowy wieczór, a może i poranek, jak kondycja pozwoli. Znaczy w zasadzie to na ślub jadę, ale to będzie tylko godzinka. Muszę państwu młodym przypomnieć, że oczekujemy ich zaraz po weselu na siatkówce
Tytułem podsumowania minionego tygodnia: w pracy upłynął pod znakiem zmian w infrastrukturze, które codziennie odkładamy na później, oraz niecierpliwego wyczekiwania urlopu, urlopiku, urlopeczku kochanego… Dziś zaliczyliśmy potężną awarię na dobre zakończenie tygodnia. O mało nie zrujnowała mi weekendu.
W życiu poza pracą spokojnie – przez większość czasu śpię
Zaliczony jeden babysitting (Marzenka nadal nie mówi “piwo”, ale umie już pogłaskać ciocię po włosach – jeszcze ją nauczę masażu pleców i może wcale nie gadać jak dla mnie
) i jeden kompletnie nieudany shopping (mówiłam już, że nienawidzę zakupów? I really meant that). Aha, no i nie pojechałam w końcu na wieczór panieński z karaoke i męskim striptizem
ojoj
A mi zakupy poprawiaja humor. Idzmy w koncu kiedys razem
Moze Cie zaraze optymizmem do zakupow.
Przez: kamil w 2008-07-20
o 19:03
łee… odpuścić sobie męski striptiz?!…
Przez: Niszka w 2008-07-21
o 18:30