Napisane przez: perpetka | 2008-08-13

Udany miesiąc dla czytelniczki/widza/gracza

[Disclaimer w sprawie tytułu: ewentualne wersje żeńskie słów "widz" i "gracz" są tak kijowe, że świadomie puściłam je w trąbę]

Stolik do gier

Jeśli chodzi o planszówki: w czasie urlopu (napisać o tym miałam, ale jakoś mi się nie chciało wcześniej) zapoznana zostałam z Twilight Struggle, Mr Jackiem i Konfrontacją. Wszystko to zacne bardzo dwuosobówki, wszystkie dość zmóżdżające.

Najmniej podszedl mi Władca Pierścieni: Konfrontacja. Jak można się po tytule domyślić, oparte toto na niejakim Tolkienie. Nawet jak na grę Knizii to nieźle osadzona w temacie – białe (Drużyna Pierścienia) startują z Shire i muszą doprowadzić Froda do Mordoru; czarne (ci źli) muszą ubić Froda lub opanować (conajmniej trzema pionkami) Shire. Pierwsze kilka gier gra się dla nauczenia się reguł, trzeba zapamiętać, jakich zawodników ma przeciwnik, co oni potrafią i jak do tego są jeszcze karty. Początkowo można mieć wrażenie, że gra nie ma prawa działać, a jednak okazuje się genialnie zbalansowana. Zaletą jest też niezbyt długi czas rozgrywki. Jednakże jakoś mnie nie wciąga.

Mr Jack to gra o łapaniu Kuby Rozpruwacza na heksowej planszy. Ma unikalną mechanikę – obaj gracze poruszają tymi samymi pionkami, losując, kto kogo w danej rundzie porusza. Jeden z graczy jest inspektorem i próbuje zdemaskować złoczyńcę, drugi – ochronić Kubę, kamuflując go przez 8 rund lub uciekając z planszy.  Można też, tak jak ja, poddać partię poprzez przypadkowe strącenie planszy na podłogę :) Przy ograniczeniu rozmyślań (klepsydra!) gra jest nawet dość szybka.

Natomiast Twilight Struggle to kobyła, zarówno jeśli chodzi o rozmiar planszy (tak swoją drogą: słabo wykonana, podobnie jak reszta elementów), objętość reguł, jak i czas jednej gry. Co gorsza, z uwagi na kilka możliwości wygranej, nie sposób przewidzieć, czy potrwa półtorej czy trzy godziny. Wady te równoważy jednak miodność grania – na mapie świata kontrolujemy USA i ZSSR, zdobywamy wpływy w państwach ościennych, zagrywamy karty oparte na faktycznych wydarzeniach historycznych i staramy się jednak nie doprowadzić do wojny atomowej. Trzeba sporo się nagimnastykować i mieć trochę wprawy i otrzaskania z grą, dlatego moi komuniści już w 4. czy 5. rundzie ulegli Amerykańcom z powodu niedostatecznych wpływów w Ameryce Południowej… :(

Niezależnie od posiadania nad morzem tak zacnego zestawu (był też z nami Caylus, którego zagraliśmy sobie raz wieczorkiem na dworze – kończyliśmy przy latarce, dygocąc z zimna), najwięcej czasu spędziliśmy rżnąc w tonka moimi ślicznymi kartami z kotkami. Zawsze wierzyłam, że tonk pochodzi z Czarnej Kompanii Cooka, ale nigdzie nie znalazłam o tym wzmianki, więc wychodzi, że jednak Cook użył istniejącej gry. Jeszcze raz gratulacje dla Nathella, który nas zniszczył, upokorzył i ograł do suchej nitki ;)

Oprócz tego odświeżyliśmy sobie Neuroshimę HEX, jedyną polską planszówkę sprzedawaną za granicą. Nadal to bardzo dobra gra jest. I wcale nie jesteśmy zboczeni, że graliśmy w nią o piątej w nocy po wytoczeniu się z domu weselnego.

Łóżeczko do czytania

Orson Scott Card – “Gra Endera” – Łaziliśmy sobie po Władysławowie po niezliczonych namiotach z tanimi książkami (Nat przywiózł z urlopu 11 sztuk). W jednym z nich Ink pokazał mi Endera i zapytał, czy czytałam. Ponieważ nie, kazali mi kupić, bo to dobre. Cieszę się, że ich posłuchałam :) Naprawdę inteligentne SF, a przy tym tak dobrze napisane, że nawet nie przeszkadzało mi, że zazwyczaj nie lubię SF.

Kate Mosse – “Labirynt” – również nabytek z “taniej książki”, tym razem z takiej na Helu. Swego czasu reklamowali to dość szeroko na billboardach, wtedy pewnie kosztowało więcej niż dychę. Kolejne powieścidło wylansowane na fali popularności Browna. Czyta się bardzo dobrze, wątek współczesny pięknie przeplata się z wątkiem średniowiecznym i wszystko byłoby pięknie, gdyby nie głupie, szablonowe, patetyczne, mdłe, przewidywalne zakończenie.

Glen Cook – Czarna Kompania: “Biała Róża”, “Gry Cienia” i “Sny o stali” – wypożyczone z Lublina. Styl narracji Cooka ma w sobie wszystko to, czego nie lubię. Nie wiem, jak on to robi, ale najdramatyczniejsze sceny opisuje w sposób tak pozbawiony dynamiki, że niemal przy nich usypiam; bohaterowie mnie w większości drażnią, szczególnie ci nadmiernie zmartwychwstający; całość jakoś mnie nie wciąga i nie porywa; a dalej czytam i ba, uważam, że to świetny cykl jest.

W czytaniu: kończę “Harry Potter and the Deathly Hallows”, z jednej strony nie mogę się oderwać (wczoraj czytałam idąc chodnikiem z pracy na przystanek, udało mi się pamiętać o podnoszeniu wzroku przy przechodzeniu przez ulicę), z drugiej wiem, że jak skończę, to to będzie koniec… taki całkiem… a ja się nie chcę z tą całą czarodziejską ferajną rozstawać… :( Rowling pisze genialnie, nie umiem wskazać, jakie cechy jej stylu to sprawiają, ale jest tak, że otworzywszy książkę, wpadam w tę historię totalnie, odcinam się od świata, jestem w stanie wyobrazić sobie dokładnie nie tylko obrazy, ale też dźwięki i zapachy… Tak działał na mnie Sienkiewicz (jak byłam młodsza, teraz już ani Trylogia, ani Krzyżacy mnie tak nie kręcą), tak działała Hobb. To jest to uczucie dla którego czyta się książki :)

Kino do filmów oglądania

Wczoraj byliśmy na Mrocznym Rycerzu i jeszcze szczęki z wrażenia nie pozbierałam. Rewelacyjny film. W przeciwieństwie do przeciętnych filmów o superbohaterach ma scenariusz, scenariusz nie jest kretyński i ma więcej niż jeden wątek, a dialogi służą czemuś więcej niż tylko wypełnieniu minut między efektami specjalnymi. Ale film byłby dobry i bez porównywania go z filmami złymi, a największe brawa należą się oczywiście (pośmiertnie niestety) Ledgerowi za jego Jokera. Mogłabym długo się jeszcze zachwycać, ale Mistrz Teklak zrobił to lepiej i aż na dwa posty, to co się będę rozpisywać, jak nic więcej nie dodam :)


Odpowiedzi

  1. Союз нерушимый республик свободных
    Сплотила навеки Великая Русь.
    Да здравствует созданный волей народов
    Единый, могучий Советский Союз!

    to było requiem dla moich komunistów, którzy wtopili jeszcze szybciej.

  2. 1) nie, nie jestescie zboczeni ;-)
    2) nadal zadziwia mnie Twoja precyzja w opisywaniu gier, ksiazek i filmow.
    3) bije brawo Jokerowi razem z Toba
    4) podobala Ci sie sztuczka z olowkiem? ;-)

  3. No to juz wiem na co do kina ;)


Zostaw odpowiedź

Twoja odpowiedź:

Kategorie