Napisane przez: perpetka | 2008-12-08

Mocno spóźniona relacja z Andrzejek

Z Andrzejek? Z Andrzejków? Z imprezy andrzejkowej :P

Lałyśmy oczywiście wosk. Mi wyszedł smok (księga objaśnień do wróżb nie przewidywała takiego wyniku). E. wyszedł grzybek i siedzące pod nim krasnoludki. Interpretujemy to jako konieczność trzymania jej z daleka od środków halucynogennych :D G. wyszła “czarownica z klatką piersiową pustą w środku, czyli bez serca”. M. też wyszła czarownica, ale “z jelitami na wierzchu”. To chyba znaczy, że dobrze się dobrały :D

[tu wkleję zdjęcie smoka jak FTP na serwerze ożyje]

Kolejną (a w zasadzie chronologicznie poprzednią) wróżbą było rzucanie obierkami od jabłek. Najczęstszym rezultatem rzutu było trafienie w kogoś :)

[O. obrała jabłko w kółeczko, złapała obierkę w kształcie tegoś kółka i oświadczyła:]
O: Patrzcie, mi wyszło O.
[ w tym momencie kawałek skórki urwał się i spadł na podłogę]
Reszta chórem: O z kreską!

Potam rzucała tą skórką i jak wreszcie trafiła nie w człowieka (tj. w tapczan), to ewidentnie wyszło jej 69. To chyba pomyślny omen :D

Z. miała mniej szczęścia, wyszło jej ewidentne Ę. Teraz już wiemy, że to ona będzie wybranką Ędwarda Ąckiego.

Potem okazało się, że rzucanie skórkami w tym towarzystwie jest ryzykowne, bo w zasadzie każdy kształt dał się zinterpretować jako litera w którymś alfabecie (do wyboru miałyśmy arabski (taki najbardziej obierkowy), grecki, koptyjski, oba japońskie, cyrylicę i podstawy chińszczyzny).

Na okoliczność wróżb z losowaniem imienia miałyśmy dwa zestawy imion – męskie i żeńskie. Mi oczywiście wyszło imię Słoneczka. Za 6. razem. Z podglądaniem. Ale liczy się, że wyszło, nie?

Losowałyśmy najpierw imię męża (ew. żony, co która wolała). Potem kochanka (kochanki). Ja przy kochanku pociągnęłam dwóch, co sobie będę żałować…Potem kochanki (kochanka) – w końcu zawsze fajnie wypróbować drugą talię :D

Z: Moim kochankiem będzie Stanisław
K: Kto?
Z: Stanisław.
K: O nie! Stanisław to miał być mój mąż!

Na koniec były filiżanki i kryjące się pod nimi przedmioty oznaczające naszą przyszłość. W zastępstwie zalecanej w opisie zabawy mrówki (wróżącej pracowite życie) dziewczyny wzięły drewnianą biedronkę. Niniejszym wróżba została natychmiast przeinterpretowana na “będziesz pracować z Biedronce”.

G. podpadła M., bo wylosowała “życie zakonne”. M. w rewanżu wyciągnęła “rychłe zamążpójście”. Nie wiem, czy ich związek to przetrwa… ;)

K: O, róża, mam różę, co oznacza róża?
A: “Zwiędła róża – staropanieństwo”
K: Nie mówi się “stara panna”, tylko “dojrzały singiel”!


Odpowiedzi

  1. smiesznie bylo, jak bys kiedys jeszcze miala taka impreze i chciala mnie zaprosic, to ja chetnie :-)

  2. Ale to była impreza girls only :)

  3. no trudno :-P


Zostaw odpowiedź

Twoja odpowiedź:

Kategorie