Z Andrzejek? Z Andrzejków? Z imprezy andrzejkowej
Lałyśmy oczywiście wosk. Mi wyszedł smok (księga objaśnień do wróżb nie przewidywała takiego wyniku). E. wyszedł grzybek i siedzące pod nim krasnoludki. Interpretujemy to jako konieczność trzymania jej z daleka od środków halucynogennych
G. wyszła “czarownica z klatką piersiową pustą w środku, czyli bez serca”. M. też wyszła czarownica, ale “z jelitami na wierzchu”. To chyba znaczy, że dobrze się dobrały
[tu wkleję zdjęcie smoka jak FTP na serwerze ożyje]
Kolejną (a w zasadzie chronologicznie poprzednią) wróżbą było rzucanie obierkami od jabłek. Najczęstszym rezultatem rzutu było trafienie w kogoś
[O. obrała jabłko w kółeczko, złapała obierkę w kształcie tegoś kółka i oświadczyła:]
O: Patrzcie, mi wyszło O.
[ w tym momencie kawałek skórki urwał się i spadł na podłogę]
Reszta chórem: O z kreską!
Potam rzucała tą skórką i jak wreszcie trafiła nie w człowieka (tj. w tapczan), to ewidentnie wyszło jej 69. To chyba pomyślny omen
Z. miała mniej szczęścia, wyszło jej ewidentne Ę. Teraz już wiemy, że to ona będzie wybranką Ędwarda Ąckiego.
Potem okazało się, że rzucanie skórkami w tym towarzystwie jest ryzykowne, bo w zasadzie każdy kształt dał się zinterpretować jako litera w którymś alfabecie (do wyboru miałyśmy arabski (taki najbardziej obierkowy), grecki, koptyjski, oba japońskie, cyrylicę i podstawy chińszczyzny).
Na okoliczność wróżb z losowaniem imienia miałyśmy dwa zestawy imion – męskie i żeńskie. Mi oczywiście wyszło imię Słoneczka. Za 6. razem. Z podglądaniem. Ale liczy się, że wyszło, nie?
Losowałyśmy najpierw imię męża (ew. żony, co która wolała). Potem kochanka (kochanki). Ja przy kochanku pociągnęłam dwóch, co sobie będę żałować…Potem kochanki (kochanka) – w końcu zawsze fajnie wypróbować drugą talię
Z: Moim kochankiem będzie Stanisław
K: Kto?
Z: Stanisław.
K: O nie! Stanisław to miał być mój mąż!
Na koniec były filiżanki i kryjące się pod nimi przedmioty oznaczające naszą przyszłość. W zastępstwie zalecanej w opisie zabawy mrówki (wróżącej pracowite życie) dziewczyny wzięły drewnianą biedronkę. Niniejszym wróżba została natychmiast przeinterpretowana na “będziesz pracować z Biedronce”.
G. podpadła M., bo wylosowała “życie zakonne”. M. w rewanżu wyciągnęła “rychłe zamążpójście”. Nie wiem, czy ich związek to przetrwa…
K: O, róża, mam różę, co oznacza róża?
A: “Zwiędła róża – staropanieństwo”
K: Nie mówi się “stara panna”, tylko “dojrzały singiel”!
smiesznie bylo, jak bys kiedys jeszcze miala taka impreze i chciala mnie zaprosic, to ja chetnie
Przez: kamil w 2008-12-09
o 23:27
Ale to była impreza girls only
Przez: perpetka w 2008-12-12
o 09:55
no trudno
Przez: kamil w 2008-12-12
o 11:33