Nareszcie! Po ciężkich przejściach w pracy na początku tygodnia (redukcja zatrudnienia, koledzy i koleżanki z dnia na dzień przestali kolegami i koleżankami z pracy
) i wyciszających ostatnich dniach, dobiłam do wyczekiwanego, wytęsknionego urlopu.
Wczoraj zrobiliśmy sobie ze Słoneczkiem mini-Wigilię – upiekłam paszteciki z pieczarkami (mrożone ciasto francuskie to genialny wynalazek) i podałam z barszczykiem, zapaliłam świeczkę i trochę przystroiłam stół, a na WinAmpie ustawiłam playlistę z “A Very Ally Christmas” i “Christmas for All” Kelly Family (i jeszcze parę fajnych utworków – np. moim nowym odkryciem jest Trans-Siberian Orchestra). Potem wręczyliśmy sobie prezenty – ja dostałam wymarzoną Agricolę, a Słoneczko prezent wieloczęściowy:
- 4 pary bokserek
- skarpetki z trupią czachą
- wiatraczek na USB, żeby go chłodził w upały
- grę “Brothers in Arms: Road to Hill 90″
- nori, wasabi, ocet ryżowy, sos sojowy, sezam, marynowany imbir, ryż i książeczkę “Sushi”.
Gra chyba przypasowała, bo Słoneczko z zapałem wzięło się za strzelanie do hitlerowców
Potem zagraliśmy w Agri, obejrzeliśmy kolejnego House’a i niegrzecznie poszliśmy do łóżeczka. A o poranku zrobiłam mu świeżo mieloną kawę i jajecznicę… Mmmmm, uwielbiam takie weekendowe poranki
A teraz pakuję klamoty, bo jutro rano z mamą, siostrą, szwagrem i Mazienką jedziemy do Tylicza. Szkoda, że bez Słoneczka
udanego urlopu P.S. to Sloneczko ma z Toba dobrze, jak mu tyle prezentow kupujesz
Przez: kamil w 2008-12-22
o 14:36
Co tam prezenty, niegrzeczna w łóżeczku i grzeczna poza nim… to dopiero spelnienie marzeń każdego faceta! ;o)
Przez: Niszka w 2009-05-31
o 18:00