Paweł w pracy cosik pokasłuje.
- Nie podoba mi się ten twój kaszel, nie brzmisz zdrowo – mówię. – Mam Rutinoscorbin, chcesz?
- No, poproszę.
Rzucam mu blister przez pokój. Paweł zażywa i mówi z uznaniem:
- Ty to jednak jesteś dobrym menadżerem, troszczysz się o swoich pracowników…
Chwila refleksji…
- Cholera, to chyba było głupie użyć tam słowa “jednak”…
* * *
Piątkowa głupawka. Na herbacie wyjmuję Tomkowi łyżeczkę z kubka i z podziwem obserwuję złocisty kolor, jakiego nabrała od osadu dzięki kilku tygodniom niemycia. Razem z Basią zmuszamy Tomka, żeby to klejące się (Tomek czasem słodzi i 6 łyżeczek) paskudztwo. Tomek posłusznie udaje się do zlewu i po chwili dobiega na jego mamrotanie pod nosem:
- Widzisz do czego nas zmusili, łyżeczko? Nie lubimy ich… Nie, nie jesteś naga, jesteś po prostu umyta…
* * *
Na imprezie Słoneczko moje sięga ręką do mojej głowy i zaczyna mnie drapusiać za uszkiem.
- Mmmm… Fajnie… – mruczę – ale nie głaszcz mnie, bo będę miała tłuste włosy na wieczór…
- Ja cię wcale nie głaszczę, ja tylko wycieram palce po orzeszkach…
z Toba sie nie mozna nudzic
Przez: kamil w 2009-05-05
o 07:58