Pisałam już kiedyś o mojej zęboschizie, prawda? Skubana nie była pozbawiona podstaw.
Od kiedy na pantomogramie dentystka pokazała mi dwie śliczne ósemki, leżące całkowicie na boku, wycelowane w niczego nie podejrzewające siódemki, wiedziałam, że mam przerąbane, tylko jeszcze nie wiedziałam, jak bardzo. Chwilę później bardzo miły pan doktor chirurg szczękowy zaproponował mi usunięcie ich obu w narkozie. “Nigdy w życiu!” – pomyślałam sobie i oddaliłam się pospiesznie.
Niestety, ból szczęki (w większości zapewnie wyimaginowany, jak to przy schizie) i namowy rodziny skłoniły mnie do powrotu do kliniki (Dental Club Ursynów) z mocnym postanowieniem “mieć to z głowy”. Na szczęście zarówno pan chirurg i pani anestezjolog byli bardzo mili, cierpliwi i budzący zaufanie i długo mi wszystko tłumaczyli i odpowiadali na moje nerwowe pytania.
Narkozy bałam się panicznie, jeszcze na kilka dni przed zabiegiem przypomniałam sobie film “Awake” i świadomą narkozę (nie oglądałam filmu, sam trailer przestraszył mnie do szpiku kości), więc mało nie umarłam ze strachu na fotelu. Elektrodka tu, elektrodka tam, pani doktor odwracała moją uwagę, pytając mnie o moją pracę, jakieś ukłucie, jakaś opaska na ramieniu, zakręciło mi się w głowie, pyk – film się urwał. Następna rzecz jaką pamiętam to “Pani Magdo, budzimy się, już po wszystkim”.
Wbrew obawom nie miałam żadnych mdłości czy innych sensacji i budziłam się bezproblemowo. Pan doktor wpadł do mnie jeszcze na chwilę i powiedział, że to była dobra decyzja robić to w narkozie, bo oba zęby były cholernie trudne i uciekłabym mu z fotela. Całość trwała 2,5 godziny!
Prawa ósemka okazała się być wredną bestią o 4 korzeniach, które objęły nerw. Niestety, przy wydłubywaniu ich nerw został troszkę “potarmoszony”, ale ponoć nie uszkodzony. Niemniej mija właśnie trzecia doba od zabiegu, a ja nadal nie mam czucia w prawej połowie dolnej wargi, brodzie poniżej i dziąsłach za nią. Szczerze wierzę, że to się jednak zregeneruje, bo inaczej stracę 1/4 frajdy z całowania!
Słoneczko powiedziało, że wyglądam jak Marlon Brando w “Ojcu chrzestnym”, ja uważam, że wyglądam jak skrzyżowanie chomiczka (policzki) z Angeliną Jolie (spuchnięte usta). No w każdym razie bardzo niewyjściowo wyglądam.
Jeśli chodzi o ból, to najgorsza była druga doba – ogólnie ketonal daje radę, ale jak biorę go co 8 godzin, to po 6-7 godzinach od ostatniego zaczynam odliczać minuty. Paszcza nie daje się otworzyć na szerzej niż dwa centymetry (podobno mam myć normalnie zęby… ale szczoteczka mi się nie mieści), żywię się lodami, serkami homogenizowanymi, ziemniakami puree i wszystkim przemiksowanym, jak Mazienka zanim jej ząbki wyszły. Niby wydaje mi się, że trzymam się całkiem spoko, ale jak dziś próbowałam wywiesić pranie, to cała szczęka zaczęła tak pulsować, jakbym nie wiadomo jaki wysiłek podjęła. Trudno, będę leżeć i odpoczywać. A ja naiwna myślałam, że jeszcze pójdę do pracy w tym tygodniu!
Ogólnie ponieważ przygotowałam się na najgorsze, to jest całkiem znośnie, ale szczerze nie polecam takiej imprezy, jeśli tylko ktoś ma jakikolwiek wybór…
Dobrze, że jednak się zdecydowałaś na tą całą ekstrakcję, bo za jakiś czas miałabyś pewnie gorzej. Ale współczuję i nie zazdroszczę. Trzymam kciuki żeby wszystko się szybko zagoiło i frajda (nie tylko z całowania) wróciła jak najszybciej
Przez: waltharius w 2009-03-30
o 18:54
dzielna dziewczynka. Dobrze, ze to zrobilas.
Przez: kamil w 2009-05-05
o 08:05
Zwizualizowalam sobie Ciebie jako Marlona Brando w Ojcu Chrzęstnym (“ę” wstawione nieprzypadkowo
cha cha cha! Bylam na takiej samej diecie po zalozeniu aparatu, jakies 2 dni przed obroną…
Przez: Niszka w 2009-05-31
o 17:29