No dobra, po okresie próbnym chyba ostatecznie zostanę abstynentką. Na sobotnim weselu Iza namówiła mnie na przełamanie trwającego od listopada alkowstrętu. Niestety, po jednym małym kieliszku żołądek przypomniał sobie dramat z zeszłego roku i zaprotestował tak zdecydowanie, że udział w weselu zakończyłam o 22:40 (dzięki temu dziś ja byłam świeża i wyspana, a reszta ekipy cokolwiek przymulona). Mam nadzieję, że Młodym nie było przykro – ja tam dużo przyjemniej spędziłam czas czytając “Dom nad rozlewiskiem”. Nie cierpię wesel.
Napisane przez: perpetka | 2009-07-12
Abstynencja
Napisane w Blog | Tagi: abstynencja, alkohol, wesele
brawo, brawo, nareszcie ktos kto nie cierpi wesel tak jak ja. Dziekuje muuuuah
Przez: kamil w 2009-07-17
o 16:08
A tam, nie znacie się, moje było najlepszą imprezą, na jakiej byłem :>
Przez: jonas w 2009-07-27
o 23:27