Napisane przez: perpetka | 2009-07-12

Abstynencja

No dobra, po okresie próbnym chyba ostatecznie zostanę abstynentką. Na sobotnim weselu Iza namówiła mnie na przełamanie trwającego od listopada alkowstrętu. Niestety, po jednym małym kieliszku żołądek przypomniał sobie dramat z zeszłego roku i zaprotestował tak zdecydowanie, że udział w weselu zakończyłam o 22:40 (dzięki temu dziś ja byłam świeża i wyspana, a reszta ekipy cokolwiek przymulona). Mam nadzieję, że Młodym nie było przykro – ja tam dużo przyjemniej spędziłam czas czytając “Dom nad rozlewiskiem”. Nie cierpię wesel.


Odpowiedzi

  1. brawo, brawo, nareszcie ktos kto nie cierpi wesel tak jak ja. Dziekuje muuuuah

  2. A tam, nie znacie się, moje było najlepszą imprezą, na jakiej byłem :>


Zostaw odpowiedź

Twoja odpowiedź:

Kategorie