Proporcje na ok. 8 porcji
- 1,5 kg zadniej wołowiny
- duża cebula
- czerwona i żółta papryka
- 2 ogórki kiszone (albo 3, jak małe)
- łyżeczka musztardy
- sól, pieprz
- kolendra (ziarna) – duża szczypta, utłuc w moździerzu
- tarta gałka muszkatołowa – duża szczypta
- imbir (w proszku) – duża szczypta
- estragon (suszony) – duża szczypta
- woda albo bulion
- olej do smażenia
- pieczywo tostowe
- masło
- zioła prowansalskie
- kilka łyżek śmietany 18%
Mięso zamrozić, żeby skruszało (ja zwykle mrożę dlatego, że w dniu zakupu nie chce mi się robić). Po rozmrożeniu pokroić w poprzek włókien na paski. Partiami przesmażać krótko na oleju (koniecznie partiami, tak po pół patelni – w przeciwnym razie mięso puści wodę , która nie zdąży odparować i zacznie się duszenie zamiast obsmażania). Ważne – nigdy nie solić wołowiny przed smażeniem, bo robi się twarda. Obsmażone kawałki przekładać do garnka. Na koniec smażenia wrzucić na patelnię pokrojoną w plasterki cebulę i wytrzeć nią patelnię. Przy okazji cebula lekko się podsmaży. Wrzucić do garnka.
Do garnka dołożyć: pokrojone w paseczki obie papryki, pokrojone w plasterki ogórki, przyprawy, musztardę. Jeśli przypadkiem ma się na palniku obok domowy rosołek, chlapnąć kubek do gulaszu. Kostkom rosołowym mówimy nie! Jeśli nie mamy bulionu, trudno, zalewamy wodą, będzie mniej sosu. Płyn nie powinien przykryć całego mięsa – jeszcze trochę soków puści papryka.
Dusimy na malutkim ogniu przez ok. 2 godziny, aż mięso będzie mięciutkie. Próbować w trakcie i doprawiać do smaku! Pod koniec gotowania w opiekaczu / tosterze / co tam kto ma zrobić tosty z chleba tostowego posmarowanego masłem i posypanego ziołami prowansalskimi.
Zupo-gulasz nakładać do głębokich talerzy nie żałując sosu. Zaciągnąć śmietaną (nieobowiązkowo). Do sosu wrzucać kawałki tosta, które powinny nasiąkać mocno z jednej strony, a zachować chrupkość z drugiej. Odkryłam to połączenie wczoraj i jestem nim zachwycona.
Ale można też podawać z makaronem, ryżem, kopytkami, plackami ziemniaczanymi lub ziemniakami, wedle uznania.
* * *
A z innej beczki: takie kanapeczki dostało wczoraj na śniadanie Słoneczo, aby odwrócić jego uwagę od faktu, że poza składnikami na powyżej opisany obiad w lodówce jest tylko serek śmietankowy i światło.
